W wieku 37 lat czuję sie jak przegryw życiowy

  • Autor wątku Autor wątku Kira
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jak w temacie. Mam 37 lat, jestem po rozwodzie, dzieci brak, dobrej pracy też. Kilkanaście lat temu kończyłam studia które wybrałam z braku laku. Byłam zakochana, ale po 5 latach starań o dziecko mój mąż miał dosyć jak to nazwał "króliczej prokreacyjnej kopulacji z kłodą" i znalazł sobie 20 latkę dla której mnoe zostawił. Mieszkanie było jego, musiałam się wyprowadzić, samochód był jego, musiałam odddać. Wlaściwie to oddałam wszystko, nawet rzeczy ktore dostaliśmy na ślub wspólnie. Nie miałam siły na szarpanie i chciałam mieć to za sobą. Firma była jego, zostałam z niczym. Teraz mam bylejaką prace na etacie, zarabiam grosze. Mieszkanie wynajmuję, nie mam niczego swojego, nie stać mnie nawet na wyjście na siłownie. Znajomych przejąl mąż, bo ja przez kilka lat leczyłam depresje i byłam aspołeczna. Siostra ograniczyła ze mną kontalkt bo uznała, że zamulam i bije ode mnie negatywna energia i mam zły wpływ na jej aurę i nastawienie. Czuję sie jak życiowy przegryw. Nigdzie nie wychodzę, bo nie mam z kim ani za co. Póki nie spłacę kredytu na samochod i implanty zębów raczej stać mnie nie będzie. Jestem w kropce i nie widzę dla siebie przyszłości. Przychodzę z pracy i potem oglądam seriale albo siedzę na necie.
Jak sie otrząsnać i zmusić do innego myślenia? Proszę o jakies miłe słowo i motywację. Czy ktlomuś udało sie w tak póznym wieku odwrócić swój los?
 
Kira, jesteś młodą dziewczyną, spłacisz kredyt i odżyjesz. Masz pracę, zdrowie, samochód i dużo możliwości. W samych Kielcach możesz się wybrać sama do kina, teatru, filharmonii, na kieleckie spacerki lub dołączyć do kogoś kto się wybiera na turystyczne wycieczki w grupie Korona Kielce albo PTTK czy klubu Przygoda. W grupie Kobieta w Mieście Kielce jest grupa Szukam kumpeli. Na pewno jesteś w stanie wybrać coś ze sfery własnych zainteresowań.
Nie zdradzę tajemnicy jak powiem, że jesteś w sferze marzeń każdego niezmotoryzowanego czy każdej niezmotoryzowanej :) Powodzenia!
 
Kira, na którym osiedlu w Kielcach mieszkasz? Może zajrzę do Ciebie z butelką wina i przegadamy tą Twoją sytuację? Wino zawsze poprawia nastawienie ;) Odezwij się, proszę, mój telefon: 609248740.
Pozdrawiam cieplutko
- Ola
 
Napisałam do Ciebie na wiadomość prywatną. Jak opowiem Ci moją historię to gwarantuję, że poczujesz się lepiej albo przynajmniej zobaczysz, że życie jak z bajki to tylko na insta i fejsie.
 
Jak w temacie. Mam 37 lat, jestem po rozwodzie, dzieci brak, dobrej pracy też. Kilkanaście lat temu kończyłam studia które wybrałam z braku laku. Byłam zakochana, ale po 5 latach starań o dziecko mój mąż miał dosyć jak to nazwał "króliczej prokreacyjnej kopulacji z kłodą" i znalazł sobie 20 latkę dla której mnoe zostawił. Mieszkanie było jego, musiałam się wyprowadzić, samochód był jego, musiałam odddać. Wlaściwie to oddałam wszystko, nawet rzeczy ktore dostaliśmy na ślub wspólnie. Nie miałam siły na szarpanie i chciałam mieć to za sobą. Firma była jego, zostałam z niczym. Teraz mam bylejaką prace na etacie, zarabiam grosze. Mieszkanie wynajmuję, nie mam niczego swojego, nie stać mnie nawet na wyjście na siłownie. Znajomych przejąl mąż, bo ja przez kilka lat leczyłam depresje i byłam aspołeczna. Siostra ograniczyła ze mną kontalkt bo uznała, że zamulam i bije ode mnie negatywna energia i mam zły wpływ na jej aurę i nastawienie. Czuję sie jak życiowy przegryw. Nigdzie nie wychodzę, bo nie mam z kim ani za co. Póki nie spłacę kredytu na samochod i implanty zębów raczej stać mnie nie będzie. Jestem w kropce i nie widzę dla siebie przyszłości. Przychodzę z pracy i potem oglądam seriale albo siedzę na necie.
Jak sie otrząsnać i zmusić do innego myślenia? Proszę o jakies miłe słowo i motywację. Czy ktlomuś udało sie w tak póznym wieku odwrócić swój los?
Dzień dobry Kiro,

przykro mi, że spotkało Cię tyle trudnych doświadczeń. Wiesz, poznawanie znajomych nie musi dużo kosztować, nie są też do tego potrzebne implanty zębów.
Ja jestem przykładem osoby, która po 30 poszła na terapię, skończyła kolejne studia, i zmieniła zawód. Dziś mam jeszcze więcej wspaniałych przyjaciół i zdrowe poczucie własnej wartości.

Wiesz, Twoje samopoczucie zależy bardziej od stylu myślenia niż od samej sytuacji, nawet jeśli sytuacja jest sporym wyzwaniem. Na pewno w myśleniu bardziej adekwatnym i skutecznym działaniu mogłaby Ci pomóc psychoterapia ( koniecznie oparta na celach i u prawdziwego psychoterapeuty).

Widzisz bycie przegrywem, to Twoja interpretacja, ale jestem głęboko przekonana, że masz zasoby(cechy, które pomagają), na których można budować myślenie o sobie bardziej pozytywnie. Myślę, że warto również prowadzić dzienniczek wdzięczności i szukać rozwiązań trudności.
 
Powrót
Góra