Zabezpieczenie po śmierci rodzica

Witam.
Mój tata poszedł raz na lewo i na świecie pojawiło się dziecko.
Ze względu, że rodzice nie wzięli rozwodu i mieszkają nadal w jednym domu, to pojawia się pytanie: co się stanie po śmierci taty?
Do dziedziczenia będzie mama, ja i rodzeństwo oraz to dziecko. Mama boi się, że po śmierci taty, matka dziecka przyjdzie o spadek i będzie trzeba mu coś dać, choc nigdy żadnego wkładu w dom, podwórko z ich strony nie było.
Z tatą nie da się rozmawiać, mama nawet nie ma wglądu w jego rachunki.
Czy oprócz testamentu da się jakoś zabezpieczyć, by dom dziedziczyła tylko mama oraz jej dzieci?
Nie uśmiecha nam się płacić komuś grubą kasę, tylko za to, że się urodził (tak, tata wskazał siebie jako ojca).
Ja z rodzeństwem jesteśmy już dawno pełnoletni. Dziecko o ile się orientuję ma około 8 lat.
 
Jeżeli dziecko to zostało uznane przez tatę, dziedziczy po tacie po jego śmierci w takich samych częściach jak Państwo.
Jeżeli to dziecko ma 8 lat to nie można go skutecznie wydziedziczyć ani nie może zrzec się dziedziczenia.

Ciężko mi jednak więcej doradzić bez poznania dokładnie całej sytuacji w sprawie. Czy tata ma zasądzone alimenty i spłaca regularnie, czy jest dlug?
 
Jeżeli dziecko to zostało uznane przez tatę, dziedziczy po tacie po jego śmierci w takich samych częściach jak Państwo.
Jeżeli to dziecko ma 8 lat to nie można go skutecznie wydziedziczyć ani nie może zrzec się dziedziczenia.

Ciężko mi jednak więcej doradzić bez poznania dokładnie całej sytuacji w sprawie. Czy tata ma zasądzone alimenty i spłaca regularnie, czy jest dlug?
Niestety tego nie wiemy. Na pewno daje kasę na dziecko, ponieważ mama parę razy przyłapała tatę na rachunkach od kochanki i raczej nie jest to ustalone sądownie.
Niestety ojciec reaguje agresywnie jeżeli ktokolwiek z nas prosi o jakieś informacje lub by zabezpieczył mamę lub, któreś z nas - czyli przepisał swoją część tylko na jedno dziecko.
Mama nie wie jakie ojciec ma długi, gdzie idą jego pieniądze. Nie chce jednak spłacać kogoś kto nie dołożył do domu ani złotówki.
Niestety poznaliśmy kochankę i wiemy, że jest zdolna zniszczyć mamę lub pociągnąć ją w dół finansowo.
Z Ojcem nie mamy możliwości rozmawiać - mama próbuje od wieku lat i albo tata regauje agresywnie albo obraża się (niestety w kilku kwestiach jesteśmy do niego zależni więc nie możemy iść na całkowitą wojnę)
 
Może mama powinna jednak rozważyć przynajmniej ustalenie rozdzielności majątkowej. Brałabym pod uwagę także z datą wsteczną.
To już mama rozmawiała z adwokatem. Z tego co pamiętam (było to właśnie z 8 lat temu) postawiło by to mamę w słabszej sytuacji.
Jedynie mamie zależy bysmy my (jej dzieci) nie musiały spłacać bękarta oraz byśmy byli tak zabezpieczeni, że kochanka nie uprzykrzy nam życia (a ta kobieta jest do tego zdolna).
 
Powrót
Góra