Dzień dobry.
Potrzebuje porady prawnej.
Od 5 lat mieszkam w klatce, w której znajduje się - dosłownie - melina.
W mieszkaniu tym zamieszkuje mężczyzna, który porusza się na wózku. Niestety, jest on aktywnie pijący, sprasza kolegów, pijaństwo trwa. Rozdał kod do wejścia do klatki wszystkim swoim kolegom od kieliszka, więc do klatki wchodzi kto chce i kiedy chce. Na klatce jest palarnia, kręcą się ciągle podejrzane, pijane osoby...
Wielokrotnie w/w sąsiad oddaje mocz i zanieczyszcza klatkę krwią, którą rozmazuje po całych schodach. Nie chodzi, a wspina się na pupie w górę na 3 piętro. Niestety - ja mieszkam na 4, więc muszę to wszystko oglądać i wnoszę to do domu na butach.
Średnio 1-3 razy w miesiącu dzwonię w tych sprawach do administracji. Oprócz posprzątania wydzielin i zapewniania, że sprawa zgłaszana jest policji, nic nie uzyskałam. Nie ma zmian. Przychodzi zima, więc będzie - jak co roku - coraz gorzej.
Kilkukrotnie razem z mężem zgłaszaliśmy procedery na policję. Bezskutecznie, bo jest chwila spokoju, a za chwilę od nowa problem. Wiem, że pan na przydzielonego asystenta z mops-u i że zagląda do niego jego matka.
Niestety, jest to człowiek bardzo chory i uciążliwy, on się tak naprawdę kwalifikuje do dps-u.
Co mogę zrobić w tej sprawie? Do kogo się zwrócić? Sprawa trwa od kilkudziesięciu lat, nikt z tym nic nie robi - a przynajmniej nie skuteczne. Prawdę powiedziawszy - boje się tych ludzi, którzy się tu pojawiają. Boje się też, że ten człowiek w końcu czymś zarazi mnie lub moich bliskich przez to zanieczyszczanie klatki.
Bardzo proszę o pomoc.
Potrzebuje porady prawnej.
Od 5 lat mieszkam w klatce, w której znajduje się - dosłownie - melina.
W mieszkaniu tym zamieszkuje mężczyzna, który porusza się na wózku. Niestety, jest on aktywnie pijący, sprasza kolegów, pijaństwo trwa. Rozdał kod do wejścia do klatki wszystkim swoim kolegom od kieliszka, więc do klatki wchodzi kto chce i kiedy chce. Na klatce jest palarnia, kręcą się ciągle podejrzane, pijane osoby...
Wielokrotnie w/w sąsiad oddaje mocz i zanieczyszcza klatkę krwią, którą rozmazuje po całych schodach. Nie chodzi, a wspina się na pupie w górę na 3 piętro. Niestety - ja mieszkam na 4, więc muszę to wszystko oglądać i wnoszę to do domu na butach.
Średnio 1-3 razy w miesiącu dzwonię w tych sprawach do administracji. Oprócz posprzątania wydzielin i zapewniania, że sprawa zgłaszana jest policji, nic nie uzyskałam. Nie ma zmian. Przychodzi zima, więc będzie - jak co roku - coraz gorzej.
Kilkukrotnie razem z mężem zgłaszaliśmy procedery na policję. Bezskutecznie, bo jest chwila spokoju, a za chwilę od nowa problem. Wiem, że pan na przydzielonego asystenta z mops-u i że zagląda do niego jego matka.
Niestety, jest to człowiek bardzo chory i uciążliwy, on się tak naprawdę kwalifikuje do dps-u.
Co mogę zrobić w tej sprawie? Do kogo się zwrócić? Sprawa trwa od kilkudziesięciu lat, nikt z tym nic nie robi - a przynajmniej nie skuteczne. Prawdę powiedziawszy - boje się tych ludzi, którzy się tu pojawiają. Boje się też, że ten człowiek w końcu czymś zarazi mnie lub moich bliskich przez to zanieczyszczanie klatki.
Bardzo proszę o pomoc.