Hej! Będzie długo ale w dużym skrócie LEPIEJ REMONTOWAĆ CZY BUDOWAĆ?
Razem z mężem mamy na stanie jedno dziecko, za rok planujemy starać się o kolejne dzieciątko i dwa pokoje mogą zacząć robić się już za ciasne.
Mieszkamy w dużym mieście i szukamy jakiegoś domu (wolnostojący albo ewentualnie szeregówka) na przedmieściach lub w dobrze skomunikowanych okolicznych miejscowościach.
Stoimy jednak przed pewnym dylematem, czy taniej wyjdzie wybudować dom od podstaw (w to wliczać trzeba kupno działki, 700-1200m2) czy jednak kupić coś do remontu.
Mamy na oku (chociaż mój mąż nie jest entuzjastycznie nastawiony) klocek z PRL za wstępnie 700tyś (taka cena wisi na ogłoszeniach od 1,5 roku więc może jednak uda się za taniej). Cudna działka, ładne, spokojne osiedle, ale sam budynek z 1974 roku i raczej od tego czasu niezbyt remontowany. Właścicielka twierdzi że był wymieniany dach, ale z naszych oględzin wynika że tylko poszycie dachy, a więźba jest wciąż ta sama. Okna prawie wszędzie wymienione na plastikowe, ale raczej i tak byłyby do wymiany. Na pierwszy rzut oka dom jest w dobrym stanie, bardzo brudny i raczej z tych zaniedbanych ale właścicielka wciąż tam mieszka, pali w piecu (ogrzewanie węglowe, więc tutaj pytanie do Was na co teraz najbardziej opłaca się takie kopciuchy wymieniać). Budynek ocieplony 5cm styropianem. Jest duża piwnica, raczej niska i do pogłębienia bo mało użytkowa w takim stanie. Parter i piętro mają po 80m2 a poddasze jest takie że niska osoba musi tylko lekko się pochylić przy największych skosach.
Największą zaletą tego domu jest dla mnie jednak obecność budynków gospodarczych które będę mogła przerobić na gabinet dla siebie i fakt że jest naprawdę dobrze skomunikowane z dziadkami i z ważnymi dla nas miejscami. Oczywiście bierzemy pod uwagę wynajęcie rzeczoznawcy który oceniłby to, czego na oko laika nie widać.
Oczywiście że układ pomieszczeń nie jest idealny, ale taki że można się do tego dostosować i ewentualnie dodając niewielkie ścianki go ulepszyć. Wiem o tym, że pewnie wszystkie instalacje byłyby do wymiany i pewnie kucie ścian byłoby do samej cegły. Ale wydaje mi się że po remoncie na tip top jednego piętra moglibyśmy mieszkać i remontować resztę (tym bardziej że między piętrami są drzwi).
No i teraz pytanie, czy taniej i łatwiej będzie jednak wybudować się od nowa? Wtedy bez ustępstw i kompromisów, bez przedłużającego się remontu i bycia wiecznie na pudłach?
Z tym że sama działka pewnie wyniosłaby ok 400tyś i martwi mnie to, że same pozwolenia, czekanie na kolejnych fachowców (chociaż mąż z tych bardzo zdolnych i zarówno dużo mógłby sam remontować jak i pewnie wykańczać w nowym). Martwi mnie po prostu to, że przy budowaniu od zera na stan chociaż deweloperski czeka się lata a żeby móc się z małymi dziećmi wprowadzić to już wgl będzie wieczność.
Jak to wygląda ze strony finansowej i czasowej?
Czy ktoś moze współpracował z firmą https://klimat-tech.pl/ ? Jak opinie?
Razem z mężem mamy na stanie jedno dziecko, za rok planujemy starać się o kolejne dzieciątko i dwa pokoje mogą zacząć robić się już za ciasne.
Mieszkamy w dużym mieście i szukamy jakiegoś domu (wolnostojący albo ewentualnie szeregówka) na przedmieściach lub w dobrze skomunikowanych okolicznych miejscowościach.
Stoimy jednak przed pewnym dylematem, czy taniej wyjdzie wybudować dom od podstaw (w to wliczać trzeba kupno działki, 700-1200m2) czy jednak kupić coś do remontu.
Mamy na oku (chociaż mój mąż nie jest entuzjastycznie nastawiony) klocek z PRL za wstępnie 700tyś (taka cena wisi na ogłoszeniach od 1,5 roku więc może jednak uda się za taniej). Cudna działka, ładne, spokojne osiedle, ale sam budynek z 1974 roku i raczej od tego czasu niezbyt remontowany. Właścicielka twierdzi że był wymieniany dach, ale z naszych oględzin wynika że tylko poszycie dachy, a więźba jest wciąż ta sama. Okna prawie wszędzie wymienione na plastikowe, ale raczej i tak byłyby do wymiany. Na pierwszy rzut oka dom jest w dobrym stanie, bardzo brudny i raczej z tych zaniedbanych ale właścicielka wciąż tam mieszka, pali w piecu (ogrzewanie węglowe, więc tutaj pytanie do Was na co teraz najbardziej opłaca się takie kopciuchy wymieniać). Budynek ocieplony 5cm styropianem. Jest duża piwnica, raczej niska i do pogłębienia bo mało użytkowa w takim stanie. Parter i piętro mają po 80m2 a poddasze jest takie że niska osoba musi tylko lekko się pochylić przy największych skosach.
Największą zaletą tego domu jest dla mnie jednak obecność budynków gospodarczych które będę mogła przerobić na gabinet dla siebie i fakt że jest naprawdę dobrze skomunikowane z dziadkami i z ważnymi dla nas miejscami. Oczywiście bierzemy pod uwagę wynajęcie rzeczoznawcy który oceniłby to, czego na oko laika nie widać.
Oczywiście że układ pomieszczeń nie jest idealny, ale taki że można się do tego dostosować i ewentualnie dodając niewielkie ścianki go ulepszyć. Wiem o tym, że pewnie wszystkie instalacje byłyby do wymiany i pewnie kucie ścian byłoby do samej cegły. Ale wydaje mi się że po remoncie na tip top jednego piętra moglibyśmy mieszkać i remontować resztę (tym bardziej że między piętrami są drzwi).
No i teraz pytanie, czy taniej i łatwiej będzie jednak wybudować się od nowa? Wtedy bez ustępstw i kompromisów, bez przedłużającego się remontu i bycia wiecznie na pudłach?
Z tym że sama działka pewnie wyniosłaby ok 400tyś i martwi mnie to, że same pozwolenia, czekanie na kolejnych fachowców (chociaż mąż z tych bardzo zdolnych i zarówno dużo mógłby sam remontować jak i pewnie wykańczać w nowym). Martwi mnie po prostu to, że przy budowaniu od zera na stan chociaż deweloperski czeka się lata a żeby móc się z małymi dziećmi wprowadzić to już wgl będzie wieczność.
Jak to wygląda ze strony finansowej i czasowej?
Czy ktoś moze współpracował z firmą https://klimat-tech.pl/ ? Jak opinie?
Ostatnia edycja: