Jestem u skraju sił. Czy alkoholika da się nakłonić na leczenie? Warto próbować w ogóle? Bo mam wrażenie, że uderzam głową w ścianę. Ciągle ten sam schemat. Czy taka osoba musi sięgnąć dna, żeby coś zrozumieć?
Jakie kroki można podjąć jako współuzależniona? Ja jestem na swój psychoterapii zdalnej, ale chciałabym żeby partner zaczął się leczyć. Gdzie i jak w Kielcach leczy się alkoholików? Proszę o konkretne rady, adresy, namiary.