Hej!
Zacznę od tego, że jestem bezdzietna z wyboru, mam przyjaciółkę z którą znam się od jakiś 6 lat. Ona bardzo szybko zaszła w ciążę, a teraz niedawno urodziła drugie dziecko.
Mam wrażenie, że przyjaźń nam się przez to sypie. Odkąd ma dzieci nie mówi praktycznie o niczym innym, w ciągu dnia mam spam zdjęć jej dzieci i już nie wiem jak mam reagować, bo ok są cute, ale nie będę się nad nimi za każdym razem rozpływać tak jak ona, bo dla mnie to dzieci jak dzieci. Ostatnio wysłała mi nawet obsrane dziecko, bo to niby zabawne - mi cofnął się wtedy obiad
I smuci mnie, że coraz mniej jest dziewczyny którą znałam, a teraz jedynym tematem jest macierzyństwo i dzieci. Widzimy się raz na rok i wtedy też nie jest w stanie zostawić dzieci z ich ojcem, bo „będą za nią płakać” więc wtedy przyjeżdżam do niej i prawie w ogóle nie rozmawiamy, bo jej dzieci hałasują, proszą
o jej uwagę, specjalnie dokuczają albo płaczą. Raz przed drugim dzieckiem jak zostawiła je z mężem to co chwilę wisiała z tym dzieckiem na telefonie albo rozmawiała przez video.
Jest sens ratować tą przyjaźń? Byłyście w takiej relacji?
Zacznę od tego, że jestem bezdzietna z wyboru, mam przyjaciółkę z którą znam się od jakiś 6 lat. Ona bardzo szybko zaszła w ciążę, a teraz niedawno urodziła drugie dziecko.
Mam wrażenie, że przyjaźń nam się przez to sypie. Odkąd ma dzieci nie mówi praktycznie o niczym innym, w ciągu dnia mam spam zdjęć jej dzieci i już nie wiem jak mam reagować, bo ok są cute, ale nie będę się nad nimi za każdym razem rozpływać tak jak ona, bo dla mnie to dzieci jak dzieci. Ostatnio wysłała mi nawet obsrane dziecko, bo to niby zabawne - mi cofnął się wtedy obiad
I smuci mnie, że coraz mniej jest dziewczyny którą znałam, a teraz jedynym tematem jest macierzyństwo i dzieci. Widzimy się raz na rok i wtedy też nie jest w stanie zostawić dzieci z ich ojcem, bo „będą za nią płakać” więc wtedy przyjeżdżam do niej i prawie w ogóle nie rozmawiamy, bo jej dzieci hałasują, proszą
o jej uwagę, specjalnie dokuczają albo płaczą. Raz przed drugim dzieckiem jak zostawiła je z mężem to co chwilę wisiała z tym dzieckiem na telefonie albo rozmawiała przez video.
Jest sens ratować tą przyjaźń? Byłyście w takiej relacji?