Cześć dziewczyny. Potrzebuje pomocy w przytyciu, zjada mnie stres, a przez to moja waga leci w dół. Mam prace ciągle na nogach. Próbuje jeść, ale zaburzenia lękowe, nie pozwalają mi na wiele. Moja masa ciała robi się coraz mniejsza, a ze mnie zaraz nic nie zostanie. Jak się zmusić do jedzenia, jaki plan zastosować? Powoli zaczynam się tym załamywać, przez ciągłe zwracanie uwagi, że jestem coraz chudsza… Pomóżcie
Hej z dietetycznego punktu widzenia w takiej sytuacji najważniejsze jest zaopiekowanie stresu i lęku, bo bez tego bardzo trudno będzie odbudować masę ciała. Dlatego pomoc terapeutyczna byłaby jak najbardziej wskazana, nawet równolegle z pracą nad dietą. Warto też włączyć proste techniki relaksacyjne (ćwiczenia oddechowe, rozciąganie, ciepłe posiłki), żeby obniżyć poziom napięcia.
Jeśli chodzi o jedzenie, nie polecałabym zmuszania się do dużych porcji. Lepiej sprawdza się strategia mało, ale często 5-7 niewielkich posiłków dziennie. Bardzo pomocne są kalorie w płynie, bo przy lęku łatwiej pić niż jeść (koktajle, smoothie, zupy-kremy, kakao).
Dobrze wybierać produkty gęste energetycznie, ale o małej objętości: oliwa, masło orzechowe, orzechy, pestki, awokado, pełnotłuste jogurty czy sery. Przy pracy na nogach warto mieć małe przekąski zawsze pod ręką, nawet kilka kęsów w ciągu dnia ma znaczenie.
Podsumowując: działanie dwutorowe wsparcie psychiczne +łagodny plan żywieniowy bez presji. Spadek wagi przy silnym stresie to nie kwestia „braku chęci”, tylko reakcji organizmu.
Dobrego dnia
