Trądzik różowaty – leki czy naturalne wsparcie? Co naprawdę pomaga naczynkom i rumieniowi?

Stosujecie coś naturalnego na trądzik różowaty? Zastanawiam się nad ziołami, dietą, zakwasem, ale boję się pogorszenia rumienia. Czy takie metody mają sens, czy tylko dermatolog i leki wchodzą w grę?
 
Do tego można pić zioła i zakwas buraczany w rozcieńczeniu, na regenerację naczyń krwionośnych. Ważne są winogrona – ja wcinam liście z młodych winogron do sałatek. Na początek: bez smażenia, bez mięsa i nabiału, bez cukru i mąki, ale to wiadomo.
Przy trądziku różowatym dieta naprawdę ma znaczenie, ale pielęgnacja też musi być spokojna. U mnie najlepiej sprawdziły się dermokosmetyki wzmacniające barierę, takie jak Acnerose – bo nie zaostrzają rumienia w trakcie zmian żywieniowych. Najpierw trzeba wyciszyć, dopiero potem działać intensywniej.
 
Dieta ma duże znaczenie, ale zwróciłabym też uwagę na odpowiednią pielegnacje. Delikatne i łagodzące środki do mycia, kwasy jedynie o dużej czasteczce ( np. Azelainowy), jak najmniej podrażniania skory. Najlepiej by było zadbać zarówno od środka jak i na zewnątrz :)
 
Ja brałam antybiotyk i smarowałam metronidazolem na noc, plus krem nawilżający. Do tego zabiegi białym laserem u dermatologa. Ale dopiero gdy dołączyłam łagodną pielęgnację domową, zaczęła się poprawa. Wieczorem zamiast mocnych preparatów zaczęłam używać pasty na noc z Acnerose – ma działanie wyciszające i nie podrażnia skóry naczynkowej.
Można ją zobaczyć tutaj:

To nie zastępuje leczenia, ale przygotowuje skórę do kuracji i sprawia, że mniej reaguje rumieniem na wszystko.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra